Witajcie!

Przedstaw się i przywitaj się z innymi.
Awatar użytkownika
Vinur
Posty: 3
Rejestracja: 14 lis 2019, 20:00

#1

15 lis 2019, 18:43

Postanowiłem dołożyć własną cegiełkę do tych powitań, może to również zachęci innych do przedstawienia się :)

Jestem Łukasz, pochodzę z Katowic i tam również mieszkam. Zamiłowanie do tematów związanych z ezoteryką było u mnie chyba od dziecka. Od zawsze kochałem literaturę fantastyczną oraz mitologie, a najbardziej zawsze urzeczony byłem postaciami mędrców czy też magów - osób posiadających wiedzę czy czasem i moc. Gdy gdzieś w okolicach roku 2009 zaczęła się we mnie "budzić" duchowość zacząłem szukać. Oczywiście pierwszym, co świat mi oferował było chrześcijaństwo. Jednakże wpierw wolałem poszukać poza nim. Czytałem PDFy dorwane w internecie oraz różne fora, poznając po trochu różne systemy czy ścieżki (o tyle na ile było o tym informacji), a co za tym idzie była Thelema, Hermetyzm, Huna, Golden Dawn, Wicca, Wolnomularstwo itd. No ale niestety na tamte lata w polskiej części internetu wiedzy było mało, a nad jej jakością można by długo debatować, zaś mój poziom znajomości języka angielskiego nie pozwalał na wychodzenie poza te narzucone ramy.

Szukając i szukając możliwości rozwoju duchowego wróciłem ostatecznie do punktu wyjścia. Miałem ogromną potrzebę zaspokojenia duchowego głodu, a niemożliwość zaspokojenia go poprzez to, co miałem zwróciła mnie ponownie ku Kościołowi Katolickiemu. Tam wróciłem na chwilę, oddając się temu szalonemu procederowi, choć nie na długo. Gdy w rączki wpadła mnie książka Ellen G. White "Wielki Bój", mój cały pogląd na kościół upadł. Odszedłem od KK poszukując jakiejś żywej społeczności chrześcijańskiej, która zgadzała by się z tym, co ówcześnie postrzegałem za żywą społeczność. W skrócie - szukałem w kościołach protestanckich, ale bezskutecznie. Później szedłem ścieżką "bezwyznaniowego" chrześcijanina, ale nadal nie dawało mi to spokoju. Chrześcijaństwo doprowadziło mnie ostatecznie do granic mojej wytrzymałości, gdzie stałem na skraju przepaści. Ostatecznie powiedziałem sobie i Jahwe, że ta droga nie jest dla mnie i po prostu nasze drogi się rozeszły. Mogę powiedzieć, że po przygodzie z chrześcijaństwem nauczyłem się mocnej tolerancji, co do osób mających inne poglądy religijne, co jednak się dzisiaj przydaje ;D Trwało to około 6-7 lat. Po okresie chrześcijaństwa przez czas kilku miesięcy miałem dość jakichkolwiek religii czy duchowych rozwojów. Odpoczywałem sobie w "pustce" po wszystkim.

Jednakże w końcu coś zaczęło się w środku budzić, coraz mocniej nawoływać. Wpierw wróciły stare zainteresowania - szeroko pojęty ezoteryzm. I gdzieś między tym pojawiła się znów Wicca. Po tylu latach w internecie było już więcej informacji, więcej dostępnych książek na rynku, a znajomość języka angielskiego dawała dostęp do całej biblioteki wiedzy. No i tak zaczęło się powolutku, miesiąc za miesiącem, wpierw niewinnie, od czytania artykułów czy książek, kończąc się ostatecznie na poznaniu osób inicjowanych, uczestnictwie w spotkaniach spod szyldu Wicca czy też nawet organizacji takowych. Na chwilę obecną wiążę z Wicca duże plany i można powiedzieć, że to moja taka pasja oraz cel życia, by się w tym rozwijać. Wicca można by rzec nadała mojemu życiu więcej sensu. Poza nią gdzieś tam przewijają się różne rzeczy ezoteryczne, ale są bardziej dodatkiem do całej mojej praktyki (tarot, runy, inne systemy magiczno-religijne) No nic, to by było na tyle, by nie rozpisywać się za bardzo :'D

Pozdrawiam i miło wszystkich poznać :)

Vinur / Łukasz


Resurgam
ODPOWIEDZ